Pomiędzy

14:30 Honorata 20 Comments

Szkoda, że nie było biało, szkoda, że trochę w pośpiechu, że niecierpliwie, ale w końcu usiedliśmy przy stole. Potem Gwiazdor wpadł przez balkon, nawet drzwi za sobą nie zamknął. Dużo rozpakowywania, dużo radości. Takiej dziecięcej, prawdziwej. Potem Święta w rozjazdach. I jeden dzień po, tylko dla nas, leżenie do późna we troje, kawa do łóżka, spacer. Na obiad wigilijne, odgrzewane potrawy. Najlepiej właśnie wtedy mi smakują: barszcz, grzybowa, pierogi, karp. Do kawy sernik i makowiec. Przeglądanie prezentów i testowanie ich. Kolędy śpiewane najgłośniej jak się da i taniec do tego koniecznie. Piękna bajka oglądana na rozłożonej kanapie z pierniczkami i orzechami do podjadania. Bajka o Arturze, który ratował Gwiazdkę, prosta prawda o tym, że w tej przedświątecznej gorączce, zapominamy o tym co naprawdę się liczy: o magii Świąt i byciu razem, niby wszyscy o tym wiemy, ale czy tak mamy?
Najbardziej lubię ten czas pomiędzy Świętami, nawet jeśli to tylko jeden dzień. Spokojny, leniwy, beztroski. Tylko dla nas. Wtedy tak naprawdę sobie przypominam co się naprawdę liczy. I czuję ten wewnętrzny spokój i radość, może nawet magię? I niech tak będzie na co dzień, niech nie zapominam. I Wy też Kochani.

20 komentarze :

Targ staroci

17:20 Honorata 22 Comments

Zdjęcia z marca, Stara Rzeźnia, targ staroci, które kolekcjonuję w miarę moich możliwości. Takie targi i wszystko co na nich można zobaczyć to dla mnie jak podróż do przeszłości, brzmi banalnie, ale wśród przedmiotów z duszą tak właśnie mam. Bibikowi też się podobało, a Bibik spodobał się jednemu panu sprzedającemu, a konkretnie jego kaszkiet i szal. Dostał w prezencie zardzewiały klucz, cieszył się jakby to przynajmniej było auto, Spider-Man czy Gormit więc może zamiłowanie do przedmiotów naznaczonych zębem czasu też będzie miał. W domu mieszam nowe ze starym, takie połączenia lubię najbardziej. No to leżę sobie pod kocem, na "nowej" kanapie z Ikea, choć normalnie siedzę z laptopem na moim starym, zabytkowym krześle przy ikeowskim stole. Zwalczam choróbsko antybiotykiem, śpię, jem rosół, śpię, trzeci dzień i już lepiej jest. A nie biegałam na mrozie robiąc zdjęcia "ałtfitu", ciepło się ubierałam, a i tak coś się przyplątało. Jak już wydobrzeję tak naprawdę to będzie coś aktualnego, jak nie z zewnątrz to z wnętrza. Udanego weekendu!


ja: kurka,spodnie/wyprzedaż,szal,okulary-h&m; naszyjnik-prezent; buty-zwykły sklep/wyprzedaż
Bibik: kurtka/wyprzedaż,buty,kaszkiet-h&m; szal-takko fashion, buty-deichmann

zdjęcia Daniel & ja

22 komentarze :

2x18

10:00 Honorata 50 Comments

Coś Wam ostatnio pisałam o niespodziankach. Było ich trochę. Jedna duża: impreza niespodzianka, Mąż się postarał, przygotowywał mnie na to latami, powtarzając często, że takie imprezy są bez sensu i że obciach. Kompletnie się nie pokapowałam, nawet kiedy byłam u Przyjaciółki, a ta miała wpisane w kalendarz moje urodziny pod sobotnią datą 24 listopad. Dostała ochrzan, że nie wie kiedy mam urodziny i przy mnie jeszcze musiała poprawiać. Totalne zaskoczenie, takiej niespodzianki się nie spodziewałam. Fajna knajpa, sprawdzeni bliscy, ich kochane gęby z których wydobywało się gromkie "sto lat" na cały lokal, a moja zdziwiona gęba dla nich podobno bezcenna. No i makijaż rozmazany, mam to uwiecznione. Piękne róże, prezenty. Moja podwójna osiemnastka. Impreza mojego życia. Potem inne "sto lat", najsłodsze na świecie, śpiewane po kilka razy przez mojego Synka i na całe gardło: "… niech żyjeeeee naaaam, a kto? Mama, mama, mama!" Też się poryczałam. Prezent, który sobie sama wybrałam w asyście moich dwóch Panów, ale musiałam wyjść ze sklepu żeby go pani mogła zapakować, a potem słuchałam": "Mama a ty nie wiesz co tu mam, prezent, ale nie wiesz jaki, ja ci nie pokażę… albo pokażę tylko pudełko, chcesz mama? Nie zgadniesz co tam jest… pierścionek mama, ale ja ci nie pokażę tylko schowam!" Potem inna, już mniej przyjemna niespodzianka: przeziębienie Bibika. Zdążyłam w międzyczasie zrealizować kupony - niespodzianki, które czekały na dzień urodzin żebym mogła sobie zrobić prezenty. 
I kolejny weekend i Andrzejki, znowu impreza, ale już nie niespodzianka, ale nogi mnie bolą do teraz, znaczy udana. Tydzień pełen wrażeń. I już kolejny się zaczął. Już grudzień. A ja starsza o kolejny rok i czwarty raz - z małym poślizgiem co prawda - te moje urodziny w pewien sposób z Wami obchodzę. Uwierzycie?


bluzka-lumpeks + ćwieki-pasmanteria; spodnie-bershka; bransoletki-h&m; buty-zwykły sklep

zdjęcia Daniel

50 komentarze :

Archiwum bloga