Kurtka khaki z naszywkami


To już ostatni moment - mam nadzieję - na wrzucenie "stylówy" z czarnymi, jesienno-zimowymi kozakami. Cały czas aura nie pozwala o nich zapomnieć, z rękawiczkami, szalami do kompletu dla zmarzluchów, czyli dla mnie. No, ale myślę, że to już końcówka. Zapowiadają ocieplenie i do tego co prezentuję poniżej będzie można założyć szpilki czy adidasy albo ażurowe kozaki w jasnym odcieniu beżu. Kurtka z oryginalnymi naszywkami w wersji "na bogato" dostępna w Sukienkowie, a zdjęcia tym razem pstrykała Ewa z Pie'oh'Pah.

Na szaro


Lubię szarości, stonowane stylizacje bez kolorystycznych szaleństw, a mocny kolor pojawia się ewentualnie w dodatkach lub na paznokciach. Ostatnim razem kiedy pakowałam walizkę na weekendowy wypad okazało się, że w mojej szafie przeważają: czerń, różne odcienie szarości i beżu, odważniejsze kolory to: bordowy, czerwony, khaki, różowy, ale tylko tzw. brudny. Do tego ewentualnie połysk. Letnie ubrania stanowią wyjątek, ale i tak staram się trzymać tego co sprawdzone i w czym wiem, że czuję się najlepiej. Łatwo wtedy o swobodne łączenie poszczególnych elementów garderoby. Dużym szaleństwem i wyjątkiem jest kolorowa bomberka, kupiona całkiem niedawno, która czeka na cieplejsze dni żeby ją pokazać. Póki co szarości górą, chociaż w sercu kolorowa wiosna!

Pomerdany świat


"Jaki jest cel życia, mamy tu coś do załatwienia? I w ogóle o co w tym biega?"
"Był sobie pies" - film piękny, wzruszający, mądry, dla prawdziwych psiarzy i nie tylko. Pełen zabawnych scen i tekstów, ale też bolesnych, takich jak śmierć czy ludzka niegodziwość. Ja ryczałam, makijaż się rozmazał, chusteczek nie starczyło, Synul zerkał na mnie i mruczał: „No mama, uspokój się już”. Cała nasza trójka na koniec wyszła z kina z uśmiechami na twarzach, myśląc o tym żeby jak najszybciej wyściskać naszą Biśkę!
Myśląc o psach, które przewinęły się przez moje życie, mając teraz najcudowniejszą sunię pod słońcem, na punkcie której wszyscy mamy lekkiego bzika, nie mogłabym przejść obok tak niezwykłego filmu obojętnie. Ta opowieść to pochwała prostego życia, radochy z drobnych przyjemności, wspólnej zabawy i spędzonych razem z bliskimi chwil, wspieraniu siebie w ciężkich chwilach a przede wszystkim miłości: prostej i bezwarunkowej. Takiej jaką możemy otrzymać od tak cudownego czworonoga jakim jest pies, który jeśli tylko może nas kochać i lizać jest najszczęśliwszy pod słońcem! W przypadku naszej Abi dochodzi jeszcze piłeczka: jej łapanie i przynoszenie - wtedy jest pełen "fan".
Jaki jest ten sens życia według psa: być tu i teraz. Do wdrożenia w życie człowieka na każdy dzień mimo, że ten świat jest nieźle pomerdany!

Po...


Pospacerowali, popstrykali, trochę zmarzli. Lubią tak, bo potem w domowym zaciszu można się ogrzać gorącą herbatą, zjeść ulubione ciasto, obejrzeć bajkę z morałem, zadumać się, pogadać. Pokłócić się o to w jaką planszówkę zagramy, a może w Darta? Nie, w kręgle! Powkurzać, poobrażać, że się przegrało, nawet rozbeczeć i potem pocieszać. Pośmiać i poprzytulać. 
Pobyć razem.











ja: płaszcz-baccanera/wyprzedaż; spódnica-stradivarius/wyprzedaż; szal-h&m/wyprzedaż; torebka-mango/wyprzedaż; rękawiczi-sinsay; kozaki-big star/wyprzedaż; 
on: płaszcz-lumpeks; spodnie-carry/wyprzedaż; szal-zwykły sklep; buty-reserved/wyprzedaż
ono: kurtka-pepco; spodnie-smyk/wyprzedaż; szal,komin-zwykły sklep; buty-ccc

zdjęcia Daniel

W kapeluszu, z sentymentem...


O czym Wam napisać? Historię "ałtfitu"? Proszę bardzo. Sztuczne futro, rurki, komin, buty: wszystko już przerabiałam. Z kapeluszem trochę mi zeszło zanim zdecydowałam się na zakup. Noszę w okresie wiosenno-letnim słomkowy więc sama się sobie dziwiłam czemu do wersji jesienno-zimowej nie mogę się przekonać. To dopiero zagadka! Wyprzedaże ruszyły i na początku stycznia zaopatrzyłam się w kapelusz z dużym rondem. Oglądam zdjęcia i zadowoleniem stwierdzam, że dobrze mi w tym kapeluszu. Bardzo głębokie przemyślenia ;)
Tak naprawdę chciałabym napisać o czymś innym. O tym, że tęsknie za początkiem blogowania... za "szafiarkami". Za tą normalnością i naturalnością bez tego całego napuszenia i sztuczności "wyroczni modowych", którą obserwuję teraz na blogach (na szczęście nie na wszystkich). Za dziewczynami, które już nie prowadzą swoich szafiarskich blogów, a które miały swój jedyny, niepowtarzalny i oryginalny styl. I były ubrane a nie przebrane. Pokazywały swoje codzienne stylizacje a nie przebierały się specjalnie w wymyślne stylówy na potrzeby nowego posta. Nie liczyły się statystyki, "followersi", "lajki" i inne takie, których nie ogarniam tylko to "coś" co powodowało, że dany blog przyciągał. Pewnie taka kolej rzeczy.
Sama gdzieś w tym wszystkim się pogubiłam, coś się znudziło, nie było weny. Odłożyłam "familijnie" wirtualne na rzecz tego "realnego". Od czasu do czasu jednak coś musiało się tutaj zadziać. Cały czas zaglądam z sentymentem do innych, którzy się uchowali a których pisanie i zdjęcia pozytywnie mnie nakręcają. A kiedy nadarza się okazja i jest chęć to pstrykamy. I mam materiał na post i możliwość wrzucenia tutaj czegoś i skrobnięcia paru słów. Bo jak już kiedyś pisałam, lubię to swoje miejsce w sieci. I Was, którzy cały czas do mnie zaglądacie ;)


Archiwum bloga