Niewiele...


"Niewiele do szczęścia potrzeba: trochę piasku, morza, nieba..."
...i latawców kiedy wieje. Doborowego towarzystwa albo bycia tylko we Troje plus nieodłącznie: pies. Morze z maja: zimno, wietrznie, ale i tak pięknie. Lubię w każdej odsłonie, powtórka w lipcu z nadzieję na wersję letnią.

Odstawieni


Cała Rodzina "odstawiona" od święta. Szpilki, złoto, marynarki, krawaty, koszule. Czasami można i nawet trzeba. Udział w każdej uroczystości zobowiązuje chociażby przez wzgląd na szacunek wobec tych przez których zostaliśmy zaproszeni. Niestety będąc w tym roku na Komuniach z przykrością stwierdzam, że nie każdy hołduje tej zasadzie. Rozciągnięte swetry, rozchełstane koszule, wyciągnięte kiecki, rozdeptane sandały, o dzieciach nie wspomnę, niestety. A tak niewiele trzeba. No, ale to prywatna sprawa każdego z tych tak się prezentujących i nic mi do tego. Na szczęście było też na co popatrzeć z przyjemnością i nieukrywanym zachwytem. 
Ja bardzo lubię kiedy cała nasza Trójca może się tak "odpicować" i iść "do ludzi" ;)

Kurtka khaki z naszywkami


To już ostatni moment - mam nadzieję - na wrzucenie "stylówy" z czarnymi, jesienno-zimowymi kozakami. Cały czas aura nie pozwala o nich zapomnieć, z rękawiczkami, szalami do kompletu dla zmarzluchów, czyli dla mnie. No, ale myślę, że to już końcówka. Zapowiadają ocieplenie i do tego co prezentuję poniżej będzie można założyć szpilki czy adidasy albo ażurowe kozaki w jasnym odcieniu beżu. Kurtka z oryginalnymi naszywkami w wersji "na bogato" dostępna w Sukienkowie, a zdjęcia tym razem pstrykała Ewa z Pie'oh'Pah.

Na szaro


Lubię szarości, stonowane stylizacje bez kolorystycznych szaleństw, a mocny kolor pojawia się ewentualnie w dodatkach lub na paznokciach. Ostatnim razem kiedy pakowałam walizkę na weekendowy wypad okazało się, że w mojej szafie przeważają: czerń, różne odcienie szarości i beżu, odważniejsze kolory to: bordowy, czerwony, khaki, różowy, ale tylko tzw. brudny. Do tego ewentualnie połysk. Letnie ubrania stanowią wyjątek, ale i tak staram się trzymać tego co sprawdzone i w czym wiem, że czuję się najlepiej. Łatwo wtedy o swobodne łączenie poszczególnych elementów garderoby. Dużym szaleństwem i wyjątkiem jest kolorowa bomberka, kupiona całkiem niedawno, która czeka na cieplejsze dni żeby ją pokazać. Póki co szarości górą, chociaż w sercu kolorowa wiosna!

Pomerdany świat


"Jaki jest cel życia, mamy tu coś do załatwienia? I w ogóle o co w tym biega?"
"Był sobie pies" - film piękny, wzruszający, mądry, dla prawdziwych psiarzy i nie tylko. Pełen zabawnych scen i tekstów, ale też bolesnych, takich jak śmierć czy ludzka niegodziwość. Ja ryczałam, makijaż się rozmazał, chusteczek nie starczyło, Synul zerkał na mnie i mruczał: „No mama, uspokój się już”. Cała nasza trójka na koniec wyszła z kina z uśmiechami na twarzach, myśląc o tym żeby jak najszybciej wyściskać naszą Biśkę!
Myśląc o psach, które przewinęły się przez moje życie, mając teraz najcudowniejszą sunię pod słońcem, na punkcie której wszyscy mamy lekkiego bzika, nie mogłabym przejść obok tak niezwykłego filmu obojętnie. Ta opowieść to pochwała prostego życia, radochy z drobnych przyjemności, wspólnej zabawy i spędzonych razem z bliskimi chwil, wspieraniu siebie w ciężkich chwilach a przede wszystkim miłości: prostej i bezwarunkowej. Takiej jaką możemy otrzymać od tak cudownego czworonoga jakim jest pies, który jeśli tylko może nas kochać i lizać jest najszczęśliwszy pod słońcem! W przypadku naszej Abi dochodzi jeszcze piłeczka: jej łapanie i przynoszenie - wtedy jest pełen "fan".
Jaki jest ten sens życia według psa: być tu i teraz. Do wdrożenia w życie człowieka na każdy dzień mimo, że ten świat jest nieźle pomerdany!

Archiwum bloga