W futrze i w glanach


Od wielu sezonów lubuję się w futrzanych kurtkach i kamizelkach. Sieciówki, projektanci, trandsetterzy również. Futrzaki nie nudzą się, a odsłon mają wiele. W sklepach jest ich od groma, wybór spory, ceny wyprzedażowe. Gorzej sprawa się miała z wysokimi, sznurowanymi butami w stylu glanów, których długo szukałam. W końcu jak zwykle nie zawiodły mnie tzw. zwykłe sklepy, prawie bez wahania kupiłam ostatnią parę w moim rozmiarze, po sporej przecenie. Do pełni szczęścia brakowało mi szala w azteckie wzory, który w końcu dostałam w prezencie. I jest "stylówa z pazurem" - a takie lubię najbardziej!

Niezmienna


Nowy Rok. Postanowienia, wyzwania, plany. Nie bawię się w to. Nie mając wpływu na pewne rzeczy, staram się nie spalać a cieszyć się tym co mam, powoli realizując się i spełniając „małe-wielkie” marzenia. Nie stoję obojętnie, ale daję sobie czas, bo już wiem, że wiele rzeczy przychodzi tak po prostu, chociaż o niektóre trzeba zawalczyć.  Jednak bez pośpiechu, bez nerwów. Nie zawsze tak się da, ale staram się. Za szybko wszystko pędzi wokoło, zmienia się bez mojego udziału, nie zawsze tak jakbym sobie tego życzyła. Niezmienna pozostaje jedna rzecz: bycie Mamą, od pierwszego momentu, spotkania, spojrzenia, od pierwszego nieporadnego słowa: „mama” mojego Syna. Jest to dla mnie coś wielkiego i wyjątkowego, coś na co długo czekałam, co sobie wywalczyłam, wycierpiałam,  co w końcu przyszło i stało się faktem. Z dnia na dzień zostałam Mamą dwu i pół latka o oczach brązowych jak czekolada za którą dałby się pokroić i uśmiechu, którym zawsze rozkłada mnie na łopatki. Lata lecą i będę Mamą już zawsze. Reszta jest gdzieś obok, ważna, ale nie najważniejsza.

Proste szczęście


Na codzienność...



Na Święta marzyliśmy  o czasie spędzonym ze sobą, z najbliższymi i mimo wszystko o śniegu. Z tym ostatnim się nie udało, ale Rodzinne Święta wypadły całkiem nieźle. Na spokojnie, na wesoło, chociaż się nie zapowiadało. Nieważne gdzie i jak, ważne, że razem. A na te dni, które świętami nie są, na codzienność, sobie i Wam: miłości, zdrowia i bliskości drugiego człowieka...


Metamorfoza Hani



"Przemiana" Hani zaczęła się dużo wcześniej niż ja zaczęłam robić przegląd jej szafy. Od pewnego projektu: "Spełniona mama = szczęśliwa rodzina", który był realizowany przez Stowarzyszenie KGD "Fanaberia", w którym działam i w gdzie udziela się także Hania. Zaczęło się od częstszego uśmiechania się, mówienia o sobie, paru zmianach w wyglądzie, nowej fryzury... Wiedziała czego chce i na co może sobie pozwolić, udało nam się wydobyć z jej szafy to co najlepsze i pozbyć tego, co w niej straszyło. Praktycznie bazowałyśmy na tym co zostało wybrane jako "baza" do tworzenia zestawów i przy minimalnych kosztach odświeżyłyśmy jej garderobę i całą resztę. I tak "powstała" nowa Hanka, fajna, atrakcyjna, pewna siebie babka!