Metamorfoza Sylwii


Sylwia, dziewczyna, którą znałam na początku tylko "z widzenia", a już lubiłam, przez niesamowicie ciepły uśmiech i to "coś" co czyni ją wyjątkową. Żona i mama na pełen etat. Zabiegana, zapracowana, która na co dzień jeśli chodzi o wygląd ceni sobie przede wszystkim wygodę, swobodę i naturalność. Znająca swoją sylwetkę i to co jej pasuje, potrzebowała kilku wskazówek i rad. Dała się przekonać, że wygoda to nie tylko spodnie od dresu i sportowa bluza, a delikatny makijaż i fryzura inna niż "kitka" nie wymagają dużego nakładu czasowego. Pojętna uczennica. I piękna kobieta.

Baj, baj lato...



Wakacje się skończyły, wczoraj był ostatni dzień lata. Jesień od dzisiaj w kalendarzu panuje i za oknem powoli też. Chłodne poranki i wieczory, na tarasie krócej słońce świeci, wrzos w doniczce się pojawił, żółte, czerwone liście na trawniku. Mimo to ja nadal czuję ciepłe promienie na skórze i słyszę szum morskich fal. A to oznacza bardzo dobrze wykorzystany urlop, oby starczyło do następnych wakacji, które już za rok ;)

Pozostać dzieckiem...


"Po­zos­tań dziec­kiem, aby cię zaw­sze mogły kochać two­je dzieci."


Takie tam...


Morze


Morze takie jak lubię. Jednego dnia spokojne, ciche, delikatnie rozkołysane jak jezioro, drugiego wzburzone, groźne i nieokiełznane. Pokazało nam w ciągu trzech dni swoje różne oblicza. Pozwoliło cieszyć się swoim urokiem od ciepłego, leniwego poranka do bajecznego zachodu słońca. Wpuściło na chwilę na wyludnioną plażę, rzuciło piaskiem w oczy, porwało czapki, potargało włosy. Zaparło dech w piersiach, ukoiło. Zdążyliśmy przed męczącymi upałami i dzikim tłumem plażowiczów opętanych "parawaningiem" uprawianym masowo z jak największą ilością parawanów na rodzinę już od bladego świtu. Oby kolejny tydzień był mniej gorączkowy zarówno jeśli chodzi o pogodę jak i ludzkie (nieludzkie) zachowania w obliczu wysokich temperatur, bo wracamy. Mało nam jeszcze tego bycia tylko we Troje i morza oczywiście w niedużej mieścinie...


Archiwum bloga