Because I’m happy


W minioną sobotę byliśmy na prawdziwej randce: kino, knajpka, wino... Bib u Babci. Odbiór w niedzielę, wracaliśmy późnym popołudniem, a nasz Synul oznajmił, że chce z nami iść na spacer po Malcie. Podejrzane, pewnie ma w tym jakiś ukryty cel: lody, tor saneczkowy, plac zabaw, hot-dog. itp., itd. Nie, Dziecko się stęskniło i naprawdę chciało z mamą i tatą spacerować, a ostatnio ten rodzaj rozrywki w ogóle nie był popularny. Bosko było! A w głowie cały czas miałam refren piosenki: "Because I’m happy..." Pharrella Williamsa, którego słuchaliśmy najgłośniej jak się dało zanim spontanicznie ruszyliśmy przed siebie...

3x3


Koszykówka 3x3: pasja, emocje, rywalizacja, energia, siła, porażka, zwycięstwo! Moc!
To wszystko uchwycone w kadrach przez mojego Męża.

Parowozownia

Krótki powrót do przeszłości, niesamowity klimat starych lokomotyw, wolsztyńska - prawdziwa, cały czas czynna parowozownia. Synul rzucił okiem na gorący, buchający parowóz, w ciągu trzech minut załatwił zwiedzanie i szybko wróciliśmy do rzeczywistości: "Mama, kiedy idziemy, mama nudzi mi się, mama siku, głodny...", itp., itd. A parę lat temu, kiedy Mały Gamoń był wielkim fanem bajki o zuchwałej lokomotywie imieniem Tomek i jego przyjaciół, odbiór pewnie byłby trochę inny, bardziej entuzjastyczny, a w razie awarii wsadziłoby się w wózek, dało chrupki, uśpiło i święty spokój!

 

Razem

Razem, we troje. Kino i "Kopciuszek" z przesłaniem, że: "trzeba być dobrym i odważnym" to wszystko się ułoży a marzenia się spełnią. Lody z Maca z polewą toffi, wspólny spacer, choć dla Syna marna to już atrakcja, ale chęć zabawy w naszego fotografa zwycięża i idziemy wszyscy zadowoleni, zostawiając fochy za sobą. A wieczorem kiedy Mały Gnom śpi, wyczerpany intensywnym dniem, czas już tylko dla dwojga...
Wszystko tak jak lubię. Tylko częściej poproszę.




Wolniej...

Nie wiem kiedy i jak minął kwiecień. Do wykorzystania tylko świąteczne zdjęcia. Może maj trochę wolniej upłynie, będzie spokojniejszy. Będę częściej piła kawę na tarasie, robiła więcej zdjęć, chodziła z Mężem na spacery. Może Bib będzie chciał ze mną spędzać trochę więcej czasu popołudniami, a nie tylko koledzy, dwór, piłka, rower, hulajnoga, rolki. Oczywiście cieszę się z tej aktywności i tylko trochę smucę, że już mnie co raz mniej w tym Jego małym świecie...



Archiwum bloga